Wojciech Korzeniewski z mamą Ireną Wieloszewską i ojczymem Innocentym Wieloszewskim, Sopot lata 50. XX w.
Miejsce urodzenia:
Sopot

Opowieści rodzinne Wojciecha Korzeniewskiego

Moja mama, Irena Wieloszewska z domu Turek, pochodziła z Borysławia. Mój ojciec, Roman, pochodził z Warszawy. Poznałem go mając 7-8 lat. Wychowywał mnie Ojczym - Innocenty Wieloszewski, który był lekarzem ginekologiem. Mama była lekarzem dentystą. Oboje pracowali w sopockich szpitalach i przychodniach. Moim rodzeństwem były siostry Bożena i Magda, brat-bliźniak Grzegorz i Antoni Wieloszewski, syn z drugiego małżeństwa mamy. Byliśmy rozrzuceni po kraju „po rodzinie”, bo mama sama nie dawała sobie rady. Tylko ja od urodzenia wychowywałem się w Sopocie. Siostra wychowywała się u babci w Warszawie, Grzegorz u babci w Krośnie, a Antoni u babci w Radomiu. Mama była lekarzem i mocno zaangażowała się społecznie. Była też pracoholikiem. Niezależnie od pracy w szpitalu i przychodni, prowadziła prywatny gabinet dentystyczny w domu wspólnie z doktorem Adamem Depą, protetykiem. Ojciec Roman był w latach 1945-49 naczelnikiem Wydziału Ogólnego przy Prezydencie Miasta Sopotu i w 1950 r. wyjechał na stałe do Poznania. Ojczym, który pojawił się w moim życiu w 1953 roku, podobnie jak mama pracował w przychodniach i szpitalu, a także miał w domu swój prywatny gabinet ginekologiczny. Rodzice prowadzili dom otwarty. Mieli wielu przyjaciół na różnych szczeblach. W obu gabinetach pojawiali się ludzie różnych zawodów, funkcji, ale też gwiazdy filmu czy estrady. Ich wizyty kończyły się często niezłą balangą. W pewnym momencie mama została naczelnikiem Wydziału Zdrowia w Urzędzie Miejskim i dalej praktykowała w gabinecie prywatnym w domu. W 1955 roku, w wieku dziesięciu lat, moja siostra Bożena zmarła nagle na zapalenia opon mózgowych. Mój brat bliźniak Grzegorz przyjechał na stałe do Sopotu w 1964 roku i już razem, choć do różnych klas, chodziliśmy do II LO w Sopocie. Ojczym zmarł nagle, przedwcześnie, w 1969 roku – to spowodowało całkowitą zmianę naszego trybu życia. Starałem się usamodzielnić i angażować w wiele prac: chciałem zarabiać na swoje konto i pomagać finansowo mamie. Mój najmłodszy brat, Antoni Wieloszewski, miał po ojcu zainteresowania artystyczne i prowadził z kolegą - Jurkiem Witkiem - własną agencję reklamową specjalizując się w drukach. Mieli własną pracownię fotograficzną i drukarnię. Antoniego dopadł rak i zmarł nagle w 1986 roku. Kiedy chodziłem do szkoły, równocześnie dorabiałem sobie jako woźny w Przychodni Miejskiej w Sopocie. Pierwszy poważny etat uzyskałem w Bałtyckiej Agencji Artystycznej BART w Sopocie, gdzie poznałem swoją pierwszą żonę – Hannę Witucką z którą mam wspaniałą córkę Annę (ur. w 1980 roku, obecnie mieszka na stałe w Londynie). Z ojcem, Romanem Korzeniewskim, utrzymywałem stały kontakt, wielokrotnie współpracowaliśmy, pomagałem także ojcu przy organizacji i funkcjonowaniu jego stoisk podczas Międzynarodowych Targów Poznańskich. Ojciec był wybitnym fachowcem, zajmującym się zaopatrywaniem polskich szpitali w aparaturę medyczną światowej klasy. W pewnym okresie życia, pod koniec lat 90-tych, pracowałem dla niego etatowo przez cztery lata, zajmując się sprzedażą sprzętu medycznego szpitalom z terenów polski północnej. Mama, Irena Wieloszewska, zmarła po ciężkiej chorobie w 2005 roku w Sopocie, a ojciec zmarł również po ciężkiej chorobie w 2006 roku w Poznaniu. Moją drugą żoną (od 1999 roku) jest Dorota Korzeniewska z którą mamy również wspaniałą córkę Monikę (ur. 1999). Mieszkamy obecnie na wsi niedaleko Gdańska. Moja siostra Magdalena mieszka samotnie w Warszawie, gdzie wychowywała się u śp. babci Heleny Korzeniewskiej, mamy mojego taty. Magda jest niezwykle aktywnym działaczem polskiego związku Głuchych. Mój brat-bliźniak z którym prowadziłem przez kilkanaście lat wspólny interes związany z Biurem Usług Promocyjnych i organizacja festiwali, mieszkał wiele lat zagranicą. Jego pierwszą żoną była Ewa Górecka z Gdyni z którą ma syna Michała. Jego drugą żoną była Liliana Korzeniewska – sopocianka, która pracowała razem z nami w biurze BUP. Brat był zasłużonym działaczem Solidarności i kombatantem, rannym podczas sierpniowych strajków w 1980 roku, aresztowanym za działania na rzecz Solidarności. Ukończył Wydział Prawa i Administracji Uniwersytetu Gdańskiego w Sopocie. Zmarł 25 czerwca 2025 roku. Ponadto miałem dwie siostry: Ewę i Iwonę, z drugiego małżeństwa ojca. Ewa już nie żyje, a Iwona, wraz z mężem, znanym poznańskim aktorem Piotrem Zawadzkim mieszkają w Poznaniu i od wielu lat prowadzą z powodzeniem kultowy pub „Za kulisami” przy ul. Wodnej 24. Mam jeszcze jednego brata z trzeciego małżeństwa taty z Henryką Korzeniewską. Henryka jest niezwykle pozytywnie nastawiona do całej naszej rodziny rozrzuconej po całym świecie. Natomiast Robert Korzeniewski jest producentem muzycznym, a jego żoną jest znana aktorka i piosenkarka Monika Jarosińska-Korzeniewska. Mieszkają i pracują w Warszawie. Utrzymujemy stały kontakt i spotykamy się.

Są jeszcze dwie osoby w naszej rodzinie, ze strony mojej mamy, jej siostry to kuzynka, lekarz Dorota Nierojewska mieszkająca w Rzeszowie i jej brat Bartłomiej Bukowski. Dorota rokrocznie spędza urlop i wypoczywa w Sopocie.

Bartek od ponad 30 lat mieszka w Magdeburgu i tam śpiewa i pracuje w tamtejszej Operze jako baryton. Wybitny wokalista. Ma pasję do pracy w mediach i stąd zajmuje się produkcją programów telewizyjnych dla swojego Dziennika Berlińskiego i kanału TV w Magdeburgu. Współpracuje w tym temacie, między innymi z TVP Polonia, Polsatem. Często produkuje reportaże i wywiady z moich imprez i wydarzeń w Trójmieście. Z tej współpracy wyniknie wkrótce jeszcze wiele ciekawych tematów.